Spowiedź będzie, ale bez bicia się w piersi, za to szczerze. Singapur okiem studenta międzynarodowego to raj. Zajęcia - jak program na Discovery (ale były i nawet coś z nich pamiętam), akademik to hotel, basen pod nosem, siłownia też. Na uczelni kilka stołówek ze smacznym, tanim i bardzo różnorodnym żarciem.
No to po kolei. W Finlandii okazało się, że mamy status regularnych
studentów studiów dziennych (a nie jakichś tam studentów z wymiany
międzynarodowej) i jako tacy możemy na przykład wyjeżdżać na stypendia
zagraniczne. Były wolne miejsca na program flex-07 w Singapurze. Finowie
dawali kasę na przelot (udało nam się wtedy wykombinować bilety w
znośnej cenie na kartę ISIC dzięki jednemu czeskiemu biuru podróży,
które już nie działa). Na miejscu spędzamy ok 9 tygodni, z czego przez 2
mamy intensywne studia (ok, to intensywne powinno być w dużym
cudzysłowie, ale na pewno były ciekawe). Resztę czasu poświęcamy na
realizację projektu dla fińskiego kooperanta, a jak ten będzie z nas
zadowolony (a nasz był ;)), to zasponsoruje jeszcze zwrot części
wydatków na noclegi, taksówki, doładowania telefonu, karty na metro.
Uczelnia znajdowała się po drugiej stronie drogi ekspresowej, ale dzięki Bogu był mostek, więc nie trzeba było narażać życia na wielopasmówce. Politechnika składała się z:(w kolejności zależnej od ilości spędzonego czasu) basenu i siłowni, stołówek z pysznym tanim żarciem i internetem (darmowym), zarąbistej biblioteki (a w niej fajny cocktail bar), budynków dydaktycznych i budynków administracji. W biurze dla studentów międzynarodowych urzędowały przemiłe
Meo i Rose, które obdarowały nas kartami telefonicznymi i czerwonymi
koszulkami (jak ktoś znalazł czerwoną Singapurską koszulkę na szczycie Rysów, proszę o kontakt. Została mi się tam).
Wieczorem można było poszaleć na bieżni na uczelni, lub mniejszej pod akademikiem. Dlatego wieczorem, bo w dzień człek się intensywnie wypacał i bez biegania.
Uczelnia |
Uczelnia |
Uczelnia |
Basen, w tle bieżnia |
![]() | |
To rzeczona droga ekspresowa |
![]() |
Uczelnia nocą |
Zajęcia mieliśmy z produkcji półprzewodników oraz z programowania urządzeń. Nie były nudne, jak widać :). Poniżej te pierwsze w tzw czystym pokoju i żółtym pokoju. Podczas drugich zajęć składaliśmy, lutowaliśmy i programowaliśmy zamek na kod. Wyobraźcie sobie minę celników na lotnisku, gdy u kumpla znaleźli w plecaku urządzonko z klawiaturą numeryczną i
masą kabli. Bezcenna. Ech a mnie rewidowali tylko z bułek zawiniętych w folię aluminiową.
Takie studia w Singapurze to byłoby moje spełnienie marzeń. Świetna sprawa mam nadzieję, że zostaniesz tam na dłużej. Ja w tym roku będę zdawać maturę i chce się dostać na jakieś fajne przyszłościowe studia. Powodzenia w dalszej pracy i pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń