16 paź 2012

Lombardia cz. 2 - Ścieżka Podróżnika

Sentiero del Viandante -  Ścieżka Podróżnika. Ten tajemniczo nazywający się szlak to pozostałość po antycznym trakcie handlowym wiodącym z okolic Mediolanu aż do granicy ze Szwajcarią. My poznaliśmy jego fragment biegnący przy jeziorze Como od miejscowości Abbadia Lariana do Varenna.  Ten nietrudny szlak wiedzie wzdłuż pięknych widoków i uroczych starych osad i miejscowości. O tym wszystkim w dalszej części posta. Do tego załączamy opis miejscowości Lierna i Varenna i wskazówkę gdzie tanio, a dobrze zjeść. Zdjęcia też są :)





Nasze pozostałe relacje z Lombardii:

Ścieżka Podróżnika - nazwa kusząca, tak samo, jak to, co o szlaku opowiadali nam nasi gospodarze. W czasach obecnych szlak wiedzie z  Abbadia Lariana do Piantedo koło Colico. Najczęściej poleca się podzielić całą drogę na cztery fragmenty (Abbadia - Lierna, Lierna - Varenna, Varenna - Dervio, Dervio - Colico). Co ważne - w wielu miejscach można po prostu wędrówkę po szlaku przerwać i wrócić do miejsca początkowego pociągiem lub autobusem. My doszliśmy "jedynie" do Varenny i generalnie szliśmy nim 2 dni, ale czasem służył nam jako miejsce na krótsze spacery, albo na dojście do wyższych szlaków. Kolejnymi jego fragmentami opiekują się lokalne kluby alpejskie, co za tym idzie stopień jego oznaczenia jest różny.


Dzień 1 (wg polecanego podziału szlaku) ok 3:30h, niewielkie różnice wysokości (390 m):

Szlak zaczyna się przy starym kościele św. Marcina. Kościół niestety jest zamknięty. Jak ktoś zaczyna wędrówkę ze stacji kolejowej, to może tak, jak my udać się krętymi drogami na górę do uroczej wioski Borbino it am zacząć przygodę ze szlakiem. Samo Borbino od razu nasuwa skojarzenia ze średniowiecznym miasteczkiem. Antyczne kręte i wąskie brukowane uliczki oraz stare mury domów budują niesamowity klimat. Z Borbino odchodzą też ścieżki w kierunku Campelli, Resinelli i Wodospadu Val Monastero.




W okolicy Novegolo szlak schodzi w dół z powrotem do Abbadii, gdzie dołem przekracza autostradę i idzie dalej w kierunku wiosek powyżej Mandello del Lario. W pewnym miejscu pojawi się znak w dół do sanktuarium. Niech żałuje ten kto nie skorzysta. Poza rzeczonym sanktuarium jest tam fajne przejście przez tory.




Za chwilę mamy kolejny kościół św Jerzego - pochodzi z IX wieku, fajny z zewnątrz, zamknięty wewnątrz, jak większość na szlaku. Te stare kościoły, mimo że zamknięte, mają zwykle jedno okienko otwarte i możne przez nie zapuścić żurawia, lub obiektyw (kategorycznie bez flasha!!!). Wewnątrz skrywają piękne freski, stare rzeźby i obrazy.


Następnie droga idzie pod górę do miejscowości  Maggiana. Jest tu ładny kościół, antyczne uliczki i średniowieczna wieża Fryderyka (Torre di Federico), czyli pozostałość po rezydencji cesarza Fryderyka I Barbarossy. Przez chwilę można poczuć się przeniesionym w czasie.



Teraz szlak wpada w las i wiedzie nas do miejscowości Rongio. Oznaczenia są fatalne i bardzo łatwo jest zgubić drogę. Z tego miejsca odchodzi wiele szlaków na najwyższe szczyty w regionie. My natomiast za Rongio udajemy się w dół doliny, gdzie mamy kilka chwil bliższego obcowania z naturą. Trafiamy tam na uroczy strumień.


Za doliną docieramy do Sonvico. Tu jest mały problem, bo brakuje oznaczeń szlaku. Po dotarciu do betonowej ścieżki należy skręcić w lewo w kierunku miejscowości Somana. My udaliśmy się w prawo, gdzie odchodzi jakiś mniej uczęszczany szlak i musieliśmy zawrócić. Ale nie am tego złego - na drodze wyrosły nam figowce (bardzo smaczne) :). W Somana odchodzą szlaki 15 i 17. Polecamy odbić na ten pierwszy. Po jakiejś godzince  i 400 metrach w górę dociera się do kościoła Santa Maria, z którego jest rewelacyjny widok. Szlak ten też jest najlepszym wyborem, by dojść do wioseczki Era, schroniska Bietti oraz by zdobyć najwyższy szczyt regionu (Grigna Settentrionale 2410 m. npm.) od strony jeziora Como (o czym więcej w będzie w kolejnych postach).



Z Santa Maria wróciliśmy na szlak i dotarliśmy do miejscowości Lierna. Tutaj kończy się pierwszy etap w polecanym podziale szlaku na części. W Lierna znajduje się stacja kolejowa, dwie plaże, kilka willi z ogrodami (niedostępne dla ogółu, albo dostępne za opłatami, przy których oczy na wierzch wychodzą) i dzielnica o tak intrygującej nazwie, że grzechem jest jej nie obczaić - Castello. Cóż Castello może tam kiedyś było, obecnie są stare mury, na fundamentach których zbudowano kamienice. Liernę warto zobaczyć, ale nie należy oczekiwać nie wiadomo czego. Natomiast uroczo wygląda z góry i z tej perspektywy nawet Castello jest bardziej warte swej nazwy.



Dzień 2 
Ok. 4:30, większe różnice wysokości (wariant niższy: 580 metrów, wyższy: 732 metry).       
Proponowany drugi etap szlaku zaczyna się w Lierna. Tu mamy do wybory dwie opcje dalszej wędrówki ponoć obie równie trudne (zdecydowanie trudniejsze niż poprzedni etap). Wariant niższy wiedzie wzdłuż antycznego szlaku Via Ducale, przez Fiumelatte. Wariant wyższy prowadzi nas poprzez Piano di San Pietro. Byliśmy zatem zmęczeni (szliśmy tego dnia aż z Abbadii i do tego zdobyliśmy Santa Maria) i jak na zmęczonych przystało wybraliśmy niższy wariant, który wcale niski nie był. Był za to (w przeciwieństwie do poprzedniego etapu) rewelacyjnie oznaczony.




Tuż za Lierną musieliśmy ostro podejść pod górę na skaliste zbocze Ronco. Tu zaczęły się piękne widoki na Bellagio i obie odnogi jeziora Como, więc warto było. Dalej od Coria ścieżka klimatycznie wiodła wśród wielu ruin. Niestety kończy się mało klimatycznie, gdyż fragmentem sunie wzdłuż autostrady. 



Dalej szlak wiedzie u źródeł Fiumelatte, najkrótszej włoskiej rzeki mającej aż 250 metrów (z włoskiego Fiumelatte - "Mleczna rzeka"). O rzecze tej wspomniał sam Da Vinci, a zwana jest też rzeką dwóch Madonn, gdyż okresowo wysycha, a bije akurat mniej więcej od Zwiastowania (25 marca) do Matki Bożej Różańcowej (7 października).


Zbliżając się do Varenny przechodzimy przez wiele gajów oliwnych i ogromny cmentarz. Tak docieramy do Zamku Vezio (Castello di Vezio) górującego nad Varenną. 



Varenna warta jest zobaczenia. Jest tu rzeczony zamek, sporo starych uliczek i kamienic (w tym ścieżka zakochanych). Można zwiedzić dwie wille z ogrodami (cena za wstęp niemała). Jest też ładny kościół św. Jerzego  z XIII wieku. Na fasadzie znajduje się fresk ze św. Krzysztofem - ku pokrzepieniu podróżnych.


Tyłem do rynku stoi rewelacyjny kościół św. Jana Chrzciciela z X wieku. Wewnątrz znajdują się freski z XV wieku.



Mała wskazówka dla chcących zjeść tanio, a smacznie: z głównego rynku w Varennie idziemy w stronę stacji kolejowej (czyli patrząc na kościół św. Jerzego - w lewo) i wchodzimy w pierwszą schodkową uliczkę w dół w stronę plaży. Jak dotrzemy do kamiennej uliczki przecinającej naszą, patrzymy w prawo - powinno być widać czerwone stołki i stolik. Jest tam pyszna tania pizza typu take away. Rewelacyjna Capricciosa lub Romana - 5 Euro. Margherita - 4 Euro. Można zjeść przy stoliku, albo wziąć żarełko na plażę :)




Polecamy ten szlak. Jest łatwy i różnorodny. Można go potraktować jako trening przed uderzeniem na obie Grignetty, o którym to uderzeniu już niebawem napiszemy :)

7 komentarze:

  1. Witajcie :) Wspaniała relacja! Naprawdę miło się czyta. W maju także planuję odwiedzić te okolice. Wasze wspomnienia zachęciły mnie do spróbowania swoich sił na tej trasie. Zastanawia mnie tylko, czy możliwe czasowo byłoby pokonanie Ścieżki Podróżnika z Abbadia Lariana do Varenny w ciągu jednego dnia? Pamiętacie może?

    OdpowiedzUsuń
  2. Można :). Włoskie strony podają, że jest to ok 20km, a czas przejścia wychodzi na nich, jako 8 godzin. Pomyśl jednak, czy nie podzielić sobie tej trasy. Bez podziału trzeba by w Abbadia Lariana wyjść wcześnie, by w Varennie zdążyć na pociąg powrotny. Niestety może nie starczyć czasu na wpadnięcie do miast po drodze. W okolicach Sonvico pilnuj szlaku, bo łatwo się zgubić i stracić nieco czasu. Końcowy fragment z Lierny do Varenny jest nieco mozolny, bo trzeba zdobyć trochę wysokości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odpowiedź! Lepiej będzie faktycznie podzielić trasę. W końcu chodzi też o to, by nacieszyć się trochę odwiedzanym miejscem, a nie tylko przez nie przebiec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, bardzo ciekawa relacja! Wybieram się w te okolice (Lecco, Varenna, Mennagio, Bellagio) w tym roku w październiku. Macie może jakieś informacje o pogodzie w tym okresie? I jeszcze jedno pytanie, czy w październiku bez problemu kursują jeszcze promy po jeziorze? Dziękuję za odpowiedź
    Pozdrawiam. Aneta

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć. Niestety nie wiem, jak tam jest z pogodą w październiku. My byliśmy w połowie września i pogoda była - jak widać bardzo dobra. promy kursują od marca do 5 października. Camping też działa jedynie do 5 października. Później może rzeczywiście jest tam nieco martwy sezon.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za odpowiedź. Trochę zatem za późny termin wybrałam na podróż. Choć wylatujemy 3.10 i może tego 5-go na zakończenie sezonu promowego jeszcze popływamy:)
    pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę nad jeziorem pod koniec października na jeden dzień tylko. Planuję trasę Bergamo - Varenna - Bellagio - Lecco - Bergamo, więc dość sporo jak na jeden dzień. Nastawiam się zatem na siedzenie w Varennie i Bellagio, jednak chciałabym "liznąć" trochę szlaku i zobaczyć Como z góry. Pierwszym typem jest zamek Vezio ale wydaje mi się, że to trochę mało. Czy poleciłbyś gdzieś w okolicy trasę stosunkowo nietrudną, na max 2-3 godziny chodzenia? Myślałam, by z pociagu wysiąść w Lierno zamiast w Varennie ale za będzie dość ciasno czasowo a tego wolałabym uniknąć.
    PS. Zapisuję bloga do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń